Kategorie: Wszystkie | ETNOSPOKO | INNE | INTERNET | KULTURALNIE | NA BIEŻĄCO | OBRAZKI | SPOŁECZNIE | ŚWIATEM
RSS

NA BIEŻĄCO

sobota, 09 czerwca 2012

Po żenujących wpadkach językowych w tłumaczeniach na Euro: głośnym haśle "Feel like at home" ... choć ponoć tak miało być specjalnie, czy po najeżonej błędami ulotce dla Rosjan (jako początkująca widzę tylko jeden... ale wierzę mądrzejszym, że jest ich tam więcej ;) )  przyszła kolej zająć się gorętszymi sprawami tegorocznego Euro.

- Drodzy państwo - zwraca się do nas wykładowca polityki Rosji - nie dajcie sobie wmówić, że Dzień Rosji jest dla Rosjan jakimś ważnym świętem. Mało kto wtedy wywiesza flagi, a dopiero co, żeby wychodził na ulice. Tam ludzie wcale nie skaczą pod niebiosa z powodu upadku komunizmu.

W kontekście zbliżających się obchodów (pochodów) w Polsce i ich niespodziewanej symbolicznej oprawy, zainteresowałam się całą sprawą, zmobilizowałam zebrane do tej pory wątłe umiejętności językowe i poczytałam trochę o obchodach i nastrojach prezentowanych przez stronę rosyjską.

Co prawda podczas tego święta na ulicach rosyjskich miast odbywają się koncerty pod etykietką Dnia Rosji i zbierają publiczność. Jak komentują jednak "Moskowskie nowosti": "В конце концов Варшава — довольно странное место, чтобы громко праздновать День России, особенно учитывая то, что мало кто отмечает этот праздник в Москве или Петербурге" (Koniec końców Warszawa to dość dziwne miejsce na świętowanie Dnia Rosji, zwłaszcza, że bardzo niewielu ludzi obchodzi to święto w Moskwie czy Petersburgu). Źródło

Tego newralgicznego dnia (bo przecież i polskie pelgrzymki wyruszają na Krakowskie Przedmieście stawiać kwiaty zmarłemu pod Smoleńskiem prezydentowi) z trzech kolorów flagi rosyjskiej wyróżniać ma się ten czerwony. Na stadionach już pojawił się sierp i młot i to jak najbardziej legalnie... Dlaczego więc szanujący się rosyjski nacbol miałby nie uczcić dnia oswobodzenia się z macek komunizmu owijając się podczas pochodu także komunistycznymi flagami? Jak widać niżej - bojowego nastroju i gorliwości maszerującym prawdopodobnie nie zabraknie:

Do całej afery dołączają się jeszcze inne smaczki. Te publikowane przez UEFA i te relacjonowane przez rodzime media. Kto nie chce sierpów i młotów na ulicach własnego, skrzywdzonego przez komunizm państwa, jest po prostu chorym prawakiem bez multikulturowej wrażliwości. W ramach dokulturowiania się proponuję zorganizować edukacyjną wycieczkę dla niezgadzających się z manifestowaniem (bo przecież manifestacja to nie to samo co propaganda!) Rosjan i poradzić im przespacerować się kiedyś po Moskwie z herbem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jestem pewna, że zostaną podjęci chlebem i solą.

Tutaj i tutaj można poczytać sobie jeszcze o stosowanej przez postsowieckich kibiców symbolice.   

środa, 28 marca 2012

Pisze się tekst o autostopie, o wypadzie do Poznania i o boleściach związanych z nauką rosyjskiego... ale nie napisze się dziś i wątpię, żeby napisało się też jutro :)

Bo na razie: Veto, wiosna i śpiew!


czwartek, 08 marca 2012

Drogie kobiety!
Pięknych ciuchów, nieskazitelnej cery, bogatych mężów, szybkoschnących lakierów do paznokci, szóstki zdrowych dzieci i nieomylnych GPSów :)
I żebyśmy wszystkie, broniąc swoich doktoratów, znały swoje miejsce!


środa, 07 marca 2012

Tak krzyczy różowy "Przekrój". Kupiłam, otwarłam, przeczytałam:


Wywiad z Wandą Nowicką

Czuła pani w ostatnich tygodniach solidarność z ministrą Muchą

Tak, i mówiłam o tym publicznie. Z pobudek seksistowskich cała polityczna i medialna para poszła w udowodnienie, jaka ona jest niekompetentna.

Polska jest gotowa na parytety w zarządach prywatnych firm?

A dlaczegóż by nie? Pytanie, czy można prywatne firmy do parytetów zmusić, czy wystarczy promowanie dobrych praktyk.


Kilka stron dalej: ukraińskie FEMENY, które uważają, że "feminizm powinien być sexy". A więc 6 stron cycków. Ach, ta kozacka fantazja!


 Kolejny nagłówek: "Czy budżet ma płeć, a stadion to symbol męskiej władzy? I czemu polityka miejska uderza w kobiety?"

Następny: "Korczak była kobietą"

Jeszcze jeden: 2 strony o seksizmie Wikipedii


Na plakacie okołomanifowych eventów moją uwagę zwracają prowadzone przez Alternatywę Socjalistyczną i Federację Anarchistyczną panele.

A wisienką manifest:

"By uwzględniano w końcu kobiece potrzeby i codzienne doświadczenia, by kasa z budżetu szła na opiekę, zdrowie i edukację, a nie na stadiony i Fundusz Kościelny, by demokracja kształtowała się oddolnie. By kobietom i mężczyznom żyło się w tym kraju lepiej. O tym właśnie są Manify."

Po raz kolejny dałam się porwać temu kuriozalnemu tematowi i kwestii jego wewnętrznej spójności. Wraz z ziomkami zdecydowaliśmy się zrobić minibadania. O wynikach najpewniej poinformuję tutaj :)

Poli(ż)tyczki! Wykładziny! Profesolożki! Do zobaczenia na manifie!

środa, 25 stycznia 2012

Kolejny raz nie wzięłam ze sobą aparatu. Plułam sobie przez to pod nogi przez godzinę. Przysięgam - od dzisiaj przyszywam sobie pokrowiec od niego do torby, a za kilka miesięcy zmieniam telefon na jakiś bardziej lanserski z miliardem pikseli. Znowu zmuszona jestem pisać na sucho. Tyle szczęścia w nieszczęściu, że miałam do dyspozycji notatnik, długopis i plecy kolegi unoszące mnie od czasu do czasu ponad tłum.

"Nie dla ACTA" w Krakowie. Protestowało 10 tysięcy osób

Największa manifestacja odbyła się jednak w Krakowie, gdzie według szacunków policji protestowało dziesięć tysięcy osób. Manifestanci przynieśli ze sobą transparenty miedzy innymi z napisami: "Wolność dla Internetu - Internet dla wolności", "dosyć działania bez pytania". Najpopularniejsze stało się jednak hasło "NIE DLA ACTA".

Tak o wydarzeniu pisze onet. Myślę, że to za mało. Dokładam więc, com sama widziała i słyszała stojąc w centrum protestującej gromady :)


[Kraków, Rynek Główny, godzina 17:30]

Kończę zajęcia, przechodzę przez rynek. Pod Sukiennicami widzę grupkę ludzi klejących jakieś transparenty. "Nowa Prawica" - czytam. Rozleniwione trybiki w mózgu, trzeszcząc, zaczęły mrugać i dostarczyły mi wyjaśnienie tego widoku. Dziś protesty przeciw ACTA! Mamo! Muszę to zobaczyć!

[Kraków, ul. Sławkowska, godzina 18:00]

Wracamy z K. z ksero. Ustaliliśmy, że pójdziemy na rynek popatrzeć na protesty. Idziemy więc w stronę Szewskiej - tam też zaczęliśmy się natykać na pierwsze drzewa w lesie - po pierwsze grupka okołoszesnasto-dziewiętnastoletnich chłopców okrytych albo obowiązkowymi maskami Vendetty, albo arafatkami. Palili leniwie papierosy. Idziemy dalej.

A dalej coraz bardziej tłumnie. Młodzi ludzie z antydonaldowymi transparentami okupywali Makdonalda lub też gotowili się do wstąpienia na rynek pokrzykując nieśmiało i rozwijając transparenty (jeden z nich sprawił, że brak aparatu stał się dotkliwszy - symbol Polski Walczącej z odpowiednimi anty-actowymi dopiskami). Mnogość osobliwych haseł (jak "Wolny Internet Królem") sprawiła, że w pewnym momencie wyciągnęłam notes i - to na kolanie, to na plecach K. - zaczęłam bazgrać w nim co lepsze kawałki. Wchodzimy na Rynek.

Donald matole
skąd będziesz ściągał pornole?

Skanduje tłumek składający się z kilkuset osób (wzruszył mnie ten okrzyk, jako że podobną wersję słyszałam w wykonaniu kiboli). Z każdą minutą gromada rosła i gdy po parudziesięciu minutach ją opuściliśmy było już w niej kilka tysięcy protestujących). Młodzi fapownicy* wylogowali się na chwilę z League of Legends i wyszli na ulicę broniąc swoich praw do darmowych gołych babek. Stworzyli nawet kilka fajnych haseł:

"Pornoli nie oddamy!", "ACTA never. Redtube forever.", "Łapy precz od Redtube"

Z podobnym transparentem chodził nasz znajomy, na którego plecy co jakiś czas się wspinałam i dzięki temu widziałam nowe hasła:

"Nie zrobicie z nas bydła", "ACTA - Bitch please!", "Precz z cenzurą", "Żądamy referendum w sprawie ACTA", "Nie rozumiesz - nie podpisuj", "Kiedyś niewolnictwo fizyczne, teraz intelektualne"
(Sama nie wiem jak udało mi się odczytać te bazgroły popełniane metr nad ziemią).

Po obowiązkowym "Kto nie skacze ten za ACTA - raz, dwa, trzy!" przyszła pora na kolejne okrzyki.

Precz komunie!
ACTA runie!

I to kolejne niesamowite wykorzystanie narodowej pamięci w walce o coś tak nowoczesnego jak internet! Totalnie wgniotło mnie w ziemię kolektywne śpiewanie hymnu Polski gdzieś pomiędzy "Wolnym dostępem do informacji" a "Razem przeciw systemowi". 

Przyszedł czas na hasła innego typu, których głęboka intertekstualność nadawała zgromadzeniu bardziej coolturalno - hipsterskiego wyrazu ;) : "Orwell. Rok 2012" (o - to mi się podobało!), "Na imię mi legion, bo jest nas wielu", "Jam jest milijon 44".

Powoli, wraz z K., wycofywaliśmy się z tłumu. Jeszcze tylko krótka rozmowa z wysokim kilkunastolatkiem:

- Co to tam za transparent? Ten z tą babką z zaklejonymi ustami. Ja za niska, żeby zobaczyć.
- Hm... "Are you a bad enough dude to help SAVE THE WEB".
- Dzięki piękne . Jak myślisz, da coś to krzyczenie?
- Mam nadzieję. Tu naprawdę przyszli chyba wszyscy.
- No, widziałam nawet "Nową prawicę", ale teraz nie wiem, gdzie są.
- Chyba kazali im się zmyć, bo to nie jest miejsce na politykę. Tutaj jesteśmy razem ponad podziałami.

I tak opuściliśmy czeredę spoglądając jeszcze na okryte maskami twarze, na zaklejone taśmą "ACTA" usta, na transparenty typu "Co ja pacze?" i weszliśmy w nieobjętą manifestacjami boczną uliczkę.


Nieczęsto spotykam protesty organizowane przez tak młodych ludzi. Bardzo osobliwym było połączenie znanych wszystkim z lekcji historii haseł (te o komunie i II WŚ), z narodowymi symbolami (flagą Polski i hymnem), z zupełnie popowymi, kosmopolitycznymi hasłami ("Bitch please", "Power of Anonumous", "Save the Internet" itp.), a już w ogóle rozczuliło mnie psioczenie na Tuska. Na koniec więc jeszcze - okolicznościowy obrazek:



* Nie wierzę, żeby ktoś nie znał tego słowa, ale dla porządku wyjaśniam ;)

** Fotka nr1 wykonana we Wrocławiu - dzięki Borku za udostępnienie! :) Fotka nr 2 przedstawia Krakowską manifestację i pochodzi gdzieś z internetów. Mam nadzieję, że pan Anonymous walczący o wolność kopiowania nie obrazi się za to moje skopiowanie.

środa, 14 grudnia 2011

Cały tydzień nosiłam przy sobie aparat i nie zrobiłam wielu zdjęć. Można więc było przypuszczać, że skoro wczoraj go ze sobą nie miałam, nadarzało się tysiąc osobliwych okazji do fotografowania. Zmuszona jestem niestety opisać to, czego byłam świadkiem tylko słowami.


[Kraków, Rynek Główny, godzina 11:15]

Zaspana idę na zajęcia. Krok za krokiem, krok za krokiem. Kątem oka rejestruję jakieś zbiegowisko i... czołgi?

- Ach, stan wojenny - przypomniałam sobie o obchodzonej dziś rocznicy. Już, już mam ruszać dalej, gdy moim oczom ukazuje się wielki transparent z logiem sponsora zwożącego owe symbole ciemiężonej przez wschodniego, a zniszczonej przez zachodniego sąsiada Polski na krakowski rynek.

PKP Cargo proszę państwa :D Tak. Ta sama polska spółka, którą wykupili niedawno Niemcy, by móc sobie swobodnie przewozić towary do Moskwy. Co za ironia...

 

[Kraków, ul. Grodzka, godzina 19:30]

Spóźniona pędzę na próbę. Ledwie wyskoczyłam z tramwaju, zobaczyłam tabuny policji, krzyki dobiegające z głębi ulicy i przechodniów skręcających w boczne uliczki. Zapomniałam już wtedy o przedpołudniowych wydarzeniach. Zdezorientowana i wiedziona ciekawością idę w głąb ulicy.

"CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!" - słyszę.

"LAĆ SIERPEM I MŁOTEM CZERWONĄ HOŁOTĘ" - wtórują im kolejne głosy.

Grodzką przechodził właśnie tłumek z transparentami ONR-u, NOP-u, Małopolskich Patriotów i Młodzieży Wszechpolskiej. Naczelny transparent przedstawiał przekreśloną fotkę Jaruzelskiego. Przystanęłam niezdecydowana.

- No nie, nie sympatyzuję z narodowcami... w dodatku wyglądają groźnie i huczą jak stado kiboli przed ustawką... ale nie mogę się cofnąć... nie wypada. - pomyślałam, wzięłam głębszy oddech i wkroczyłam w mieszaninę policji i skandujących.

Mimo, że sama nie lubię Czerwonych i gdybym miała chwilkę mogłabym się nawet na tę chwilę przyłączyć ideologicznie do tłumu, tak zupełnie nie miałam na to ochoty. Gdy obserwowałam mijającą mnie gawiedź, widziałam wojowniczo nastawionych mężczyzn (tak! - żadnych kobiet!) ubranych w ciemne kurtki, skandujących tak przerażająco, że nawet transparent z przekreśloną swastyką nie przekonuje widza o ich pokojowych zamiarach i nieprawdziwości stwierdzeń lewicowców o ich "faszystowskich korzeniach". Co rusz byłam popychana przez szczelnie oplatającą tłum policję, a gdy łapałam kontakt wzrokowy z kilkoma uczestnikami marszu, nie patrzyli na mnie przyjaźnie... jakby lata ich działalności miały nauczyć ich prostej zasady: ciekawski przechodzień = wróg.

Mimo wszystko czułam się bezpiecznie (nie, nie ze względu na obecność policji). Mimo dzikich ryków, skandujący byli spokojni i szli w zwartym rzędzie. Co prawda - czułabym się pewniej, gdybym w kolumnie widziała jakieś kobiety, ale nawet bez nich nie było źle. Przyzwyczaiłam się już trochę do skandujących samców, więc gdy usłyszałam głośne dźwięki nie ogarnął mnie popłoch.

 

 

 

 

 

  vs

 

 Mała retrospekcja

[Pociąg relacji Lublin - Kraków, godzina 7:00]

Wracamy z koleżanką z wojaży. Towarzyszy nam kolega, który z okazji swoich urodzin zaopatrzył towarzystwo w odpowiednie napoje mające umilić podróż. Nie uczestniczę w rozmowie - nieprzespane noce dały mi się we znaki. Zwijam się w kłębek usiłując zasnąć. Słucham rozmowy.

- Ja mieszkałem kilka lat w Berlinie - tam nie miałem wielu informacji z Polski, ale jak dowiedziałem się, że [tu wstaw jakieś głośne hasło Mikkego], to zwątpiłem.

- Co wam Mikke przeszkadza? - rzuciłam zrezygnowana spod płaszcza. W między czasie zastanawiałam się, czy po całym dniu tańczenia ściągać swoje trapery.

- [tu wstaw nieśmiertelne argumenty o dyskryminacji kobiet, o nieludzkości systemu, karach śmierci itp.]... zresztą... jak słyszę hasła typu "bolszewika goń, goń, goń", to mi się to kojarzy ogólnie z nienawiścią i faktem, że skoro oni tak nie lubią bolszewików, to może od razu Rosjan? A skoro Rosjan, to pewnie i Niemców... a jak Niemców, to jeszcze wszystkich ciapatych. Antysemici, faszyści pieprzeni.

I wtedy mnie olśniło.

Gdy patrzy się na plakaty/ pochody lewicowe - zawsze są skontruowane pozytywnie. Jest plucie ogniem, są uśmiechnięte znaczki, są kolorowe ciuchy, są tańce, są zabawy... ogólna miłość i tolerancja - słowem.


Prawica? Czarne, pełne nienawiści hasła (bez względu na to, czy mówimy o ekstremalnych narodowcach, czy o normalnej prawicy). Ponure, wojownicze krzyki i polityka na "nie". Kojarzy mi się to z fatalnymi hasłami "Wyburzamy przeszłość" widniejącymi na remontowanych dworcach kolejowych (a przecież można by ładniej: "Budujemy przyszłość!").

Prawico! Zrezygnuj z dyskursu nienawiści!

Jeśli pragniesz zwolenników dla swej idei, nie ubieraj jej w żałobne ciuchy i nie zbrój jej w powstańczą artylerię. W przypadku lewicy, nawet jej bojówki (czyt. taka antifa) niesie przed sobą sztandar wzajemnego szacunku i tęczy. Jakże tutaj skupiać się na wolnorynkowej polityce, skoro na co dzień spotyka się w knajpach Twoich łysych pseudopiewców, a w Radio Maryja, czy Naszym Dzienniku nie uświadczysz ładniejszych słów niż "zniszczyć", "zgwałcić", czy "nienawidzić".

Czemu Mikke, zamiast mówić: "państwo nie będzie łożyć pieniędzy na dzieci z wrodzonymi wadami, bo one nie są przydatne społecznie", nie powie: "będziemy mieć realnie niższe podatki, a podatnik sam będzie mógł decydować na co przekaże zaoszczędzone pieniądze... może to, co zaoszczędzi na Służbie Zdrowia będzie chciał w całości przekazać na jakąś fundację i pomóc innym?"

Wolniewicz, czy mniej radykalny Michalkiewicz... wszyscy jak jeden mąż rzucają zupełnie nienośnymi hasłami, które łatwo zagłuszyć. Nie dość, że prowadzą batalię z mediami, to jeszcze podcinają gałąź, na której siedzą.

Dlatego też ilość głosów na prawicę mieści się w granicach błędu statystycznego, a ludzie potrzebujący tylko populistycznych haseł, a nie konkretów wymagających abstrakcyjnego myślenia - nigdy na nich nie zagłosują...

 A tutaj - okolicznościowe nienawistne zawołania. Jakby ktoś jeszcze nie znał :)

EDIT Słówko jeszcze o Dniu Pamięci o ofiarach stanu wojennego - dziś dopiero rzuciły mi się w oczy plakaty (o, słodka niewiedzo! :) ) z promocją tego dnia poprzez inscenizacje, wydawanie książek, prezentacja sztuki ówczesnej itp. Na coś takiego chętnie bym się wybrała...

A. I jeszcze sprostowanie o prawicy bez pijaru. Myślę, że mimo wszystko dźwiga się trochę z mas popiołów w postaci choćby takiego kulturalnego i eleganckiego "Uważam rze". 

niedziela, 20 listopada 2011

Ladies and gentlemen! Nowy tekst żem popełniła!


– Martynko, zasłaniaj buzię, jak ziewasz – stojąca w kolejce po znicze mama karci swoją córkę.

– Dlaczego?

– Bo to niegrzeczne.

– Dlaczego?

 

Uśmiecham się pod nosem – domorosły kulturoznawca wie dlaczego.



O tym, dlaczego ziewanie jest niebezpieczne i czemu nie wolno budzić lunatyków można  poczytać na QFancie. Tym razem tematyka śmiercionośno - listopadowa :)

Tutaj: Dusza z ciała wyleciała (o ziemię się hukła)

Zapraszam :)

niedziela, 13 listopada 2011

Źródło: http://www.blogpress.pl/node/10425

Przy okazji trochę niekolorowych relacji z marszu:

RELACJA 1

RELACJA 2

RELACJA 3

RELACJA 4

Rozmawiałam również z kilkoma uczestnikami wydarzenia:

- Gdyby nie policja, to te nędzne kilkaset osób z antify nie zbliżyłoby się do naszych maszerujących tysięcy na krok... A że była policja, to pałowali.

O brutalności funkcjonariuszy mówili wcześniej kibole. W ich niewinność i niesprawiedliwość policji ciężko mi było uwierzyć... Ale teraz...

Tak sprawę przedstawia Kolorwa:


piątek, 11 listopada 2011

Dziś Dzień Niepodległości. Wyborcza w tym roku ciut grzeczniej o 'faszystach', lecz nijak o Dniu samym w sobie. Nasz Dziennik pęka z dumy. 

W moim instytucie nie pojawiło się żadne zaproszenie na wydarzenia promujące zachowania patriotyczne (jak chociażby to), czy choćby notka o doniosłości zbliżającej się daty i mam do siebie trochę żalu, że sama o to nie zadbałam. Zawisł za to ogromny, różowy plakat promujący wstępowanie do antyfaszystowskich bojówek. Nie wiem, ilu faszystów ma zamiar skandować dziś totalitarne zawołania, ale widzę, że wielu komunistów - zamiast świętować niepodległość Ojczyzny - woli kierować uwagę tłumów (i swoją własną) raczej na nieprawidłowości niż ideę Dnia.

Nie podoba mi się to, że w głównym nurcie samo święto schodzi na drugi plan. To tak jakby w urodziny nikt ni składał jubilatowi życzeń, a każdy zauważał, że od "niegasnących" świeczek na torcie mogą zapalić się zasłony. Boję się, że ten dzień przestanie być dniem Ojczyzny, a zacznie być sceną dla bójek tych z prawej i tych z lewej.

Nie dopuśćmy do tego!

Niech żyje Niepodległa!

 

EDIT:

I już pierwsze doniesienia o zamieszkach i rozróbach. Jaka stacja - takich wybiela działaczy i rozróbowców. Ponoć wyłączono internetowy podgląd kamerek na Plac Konstytucji, więc nijak tego samemu sprawdzić nie można. Pozostaje nam więc jedynie wyrocznia - telewizja. ;)

Ps. Jeszcze tylko kącik agitacji politycznej - jeśli nawet nie jest się po tej stronie barykady, to uważam, że warto obejrzeć:

EDIT 2: A tutaj kolejny link, który polecam.

sobota, 05 listopada 2011

Od niedawna uczę się rosyjskiego. Bo historia, bo latopisy, bo Tołstoj, bo Dostojewski, bo Okudżawa, bo kresy, bo etnozróżnicowanie i w ogóle różne tak wzniosłe przecież rzeczy. Póki co znajomość podstawowych zwrotów przydała mi się w tzw. 'terenie', gdy rzuciła się na mnie znienacka w kolejce w Żabce.
Transkrypcja (uboga, bo przecież dopiero zaczynam naukę :P) i opis zdarzenia wyglądałyby mniej więcej tak:

Godzina 22:30 - po zabieganym dniu a przed nocnym maratonem serialowym kupuję żelki. Do sklepu wchodzi czarnowłosa królowa nocy w krótkiej spódniczce, kabaretkach i białych kozaczkach wspierająca na swych opatulonych futerkiem ramionach podpitego, obwieszonego łańcuchami, łysego towarzysza. Rozgląda się niepewnie, opiera mężczyznę o framugę Żabki i po kilku szybkich rundkach wśród półek podchodzi do mnie.

- Diewoczka, ty znajesz gdje stojut redbule?
- Redbule? Tam - wskazuję na półkę
- Da... pakupiłabyś? - wskazuje głową na mdlejącego już oczekującego jej samca - ja dam djengi...

Wzięłam od niej pieniądze, poszłam po napój, kobieta pobiegła wspierać swego towarzysza, ja stanęłam w kolejce i wbiłam wzrok w ziemię.

Wieki później zapłaciłam, podeszłam do parki, podałam zakupy i resztę. Dziewczyna podziękowała i napoiła towarzysza. Ten zakrztusił się, chlasnął pannę w tyłek, oparł się na niej pewniej i razem powędrowali w ciemną noc.

 

A w moich uszach, jak na złość, "Droga na Smoleńsk".

 


 
1 , 2
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31