Blog > Komentarze do wpisu

Vintydż

vintydżDla niezorientowanych trochę teorii (wikipedia):
Vintage – styl, który początkowo zaistniał w modzie. Polega na noszeniu rzeczy z innej epoki albo stylizowanych na takie oraz łączeniu stylów pochodzących z różnych epok. Ubrania z poprzednich dekad albo starsze niż 25 lat są zwykle uznawane za vintage.

Vintydż, jaki jest, każdy widzi, więc rozpisywać się nie będę. Interesujące jest jest jednak zjawisko w przyrodzie zwane: powyginanymi panienkami.
Lajtowym przykładem powyginanej panienki jest blondyna po lewej. Zastanawia mnie, cóż takiego vintydż jest w tej pozie, bo często tak stylizowane modelki wyginają się w przedziwnych kierunkach.Cóż to za estetyka, która nakazuje krzywić nogi, garbić się i czynić i tak już nieatrakcyjne ciuchy - nieatrakcyjnymi ciuchami na pokracznej modelce?
Nie wierzę, że jakakolwiek modelka 25 lat temu (lub i więcej - jak nakazuje styl vintage) pozowała do zdjęcia w ten sposób. Gdzie tu konsekwencja - pytam się?

W zasadzie zadziwia mnie również, że rzeczy, które moja podstarzała ciocia kupuje w lumpeksach za 2,50 w odpowiednich sklepach zwiększają swoją wartość 100- lub nawet 500- krotnie. I niech mi nikt nie mydli oczu, że lepsza jakość i piękne wykończenia. Stary wór pozostanie starym worem nawet, gdy zostanie wykonany z najszczerszych jedwabiów wypachnionymi rękami ponętnych Francuzek. Ale to przecież truizm. W takie truizmy nie wierzą jedynie snobki. Wychodzi więc na to, że w świecie coraz więcej takich.
Ech ta globalizacja...

Zdjęcie i inspiracje: http://www.vintageshop.pl

piątek, 26 lutego 2010, ceress

Polecane wpisy

  • Student żebrak, ale pan?

    Bywało, że byłam spłukana, ale nigdy nie byłam biedna. Bieda to stan umysłu. Cytatem z mądrości Gabrielle Solis rozpoczynam dzisiejszą notkę. Nigdy w życiu nie

  • No more sweatshops?

    - Kupiłam sobie kurtkę! Kosztowała tyle, że przez miesiąc będę jeść rzepę, ale za to w Laponii będzie mi ciepło w tyłek! - Świetnie! Narciarska? - Jaka tam narc

  • Akcja zni(sz)cz

    Dzisiaj będzie o tym (takie tam "na szybko" w Paincie): Wracam sobie z grobbingu i rozmyślam... ...o tym, jacy ci chrześcijanie niechrześcijańscy, że sprzątają

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Divus M, *.aster.pl
2010/02/26 22:59:33
"ponętnych Francuzek"
Oksymoron. Takie zwierzę nie istnieje.
-
Gość: Borek, 89.234.192.*
2010/02/27 11:52:57
Raz: co do ceny lunpex/sklep. Ciuchy w lumpeksach może wyglądają tak samo, jak te ze sklepów - przyznam to prawda. Jaka jest więc różnica? A taka, że ubrania z "odzieży zachodniej" nosił szereg pań/panów z owego zachodu - są UŻYWANE. A te ze sklepu są NOWE na tym polega różna. Bluzka z lumpeksu w czasach swojej świetności też kosztowała wielokrotnie więcej niż teraz.
Dwa: co do "wykrzywionych" i związanej z nimi "niekonsekwencji". Vintage, czy też vintydż jak kto woli jest "powrotem" do starej mody ale nie do starej obyczajowości, stąd takie potworki jak modelka z Twojego zdjęcia. Fakt, że te 25 lat temu żadna modelka by tak nie pozowała ale to jest modelka jak najbardziej nowoczesna w nowoczesnych ciuchach stworzonych w nowoczesnej technologii ale przy zastosowaniu staromodnych wzorców.
Tyle mojego w tym temacie, pozdro szejset.
-
2010/02/27 12:13:40
Powiem Ci Borku, że nawet w lumpeksach rzeczy wintydż kosztują tyle, co nowe ciuchy z sieciówek. Warunek jest taki, żeby pani sprzedawczyni rozpoznała w babcinej kiecce pierwiastek wintydżu ;)

A co ma obyczajowość do wyginania się? Z tego, co się orientuję, to takie pozy przyjmują tylko panienki powracające do stylu dandysa/ retro. Jeśli nic mi nie umknęło, to nowoczesne kreacje są raczej wolne od pokrak. Stąd też moje pytanie o filozofię współczesnego stylu retro.
-
Gość: tasak, *.is.net.pl
2010/02/27 13:53:58
Borku. Ubrań z lumpeksów wcale nie musiał nosić szereg pań i panów. Ubrania z lumpeksów są lepsze, bo tańsze, bo można znaleźć cuda, których w sklepach nie znajdziesz i nie widzisz potem 10 takich pod rząd na ulicy. O kwestiach konsumpcjonistyczno-jakichśtam mówić nie będę bo mi się nie chce.. :D
W każdym razie - lumpeksów jest pełno, każdy inny. Jak już się 'wybierze' te lepsze, to i w nich nie ma obowiązku kupować każdej rzeczy prawda? Kupuje się to co Ci się podoba, co jest ładne, nie zniszczone.. i nie wygląda jak sprana szmata noszona przez 'szereg pań i panów' (jednocześnie? :D)
No chyba, że dla kogoś, kto musi mieć wszystko firmowe, markowe i mega lanserskie (chociaż w lumpeksach jest pełno rzeczy z typowych sklepów jak H&M a jeśli idzie o wyższy lans to i z Nike i Pumy i innych Adidasów) uwłaczającym jest mieć coś UŻYWANEGO!!!!!!!111 ...to chyba do takiego niewiele argumentów trafi ;)


a co do vintydż i innych retro - ostatnio co moda, to wszystkie dziewczynki chodzą/siedzą/stoją powyginane... może lubią? :D to je będzie na starość "łupać w krzyżu", nie nas (bo nas już łupie :D) ;)
-
2010/02/27 14:04:24
Ubrania z lumpeksów są lepsze
Ocho - lumpeksowi faszyści ;)
-
Gość: tasak, *.is.net.pl
2010/02/27 14:30:18
owszem :D jestem lumpeksową faszystką, a raczej entuzjastką, nie tylko ze względów które wymieniłam (i tych o których pisać nie chciałam). Ale jak sobie myślę, że za zwykłą bluzeczkę na ramiączkach z H&M mogłam dać 20zl (bo to mało przecież!) to nie wiem czy się śmiać czy płakać :D
-
Gość: mason, *.star.net.pl
2010/02/28 01:10:34
Ja nie jestem lumpeksową fetyszystką, ale za to lubie placki.
-
Gość: Hr.von Surman, *.star.net.pl
2010/03/01 14:29:23
Tja. Nie będę włączał się do dyskusji, ale zadam pytanie autorce. Chciałaś, żeby ten tekst był zabawny, czy prześmiewczy? Jeśli tak to Ci nie wyszło :P Ale jak widać kontrowersje wzbudził. Choć to jakiej są one jakości (owe kontrowersje) zachowam z grzeczności dla siebie.